czwartek, 8 grudnia 2016

Wisła pozaszlakowa część 3B LEWOBRZEŻNE WROTA WISEŁ

Jakiś czas temu, a dokładnie 12 października kazałem Wam poczekać pod pewnym mostem na dokończenie tematu 
...i myślę, że już czas najwyższy obietnicę spełnić. 
Kto nie czytał, albo zapomniał, niech sobie odświeży odcinek 3A Wisły pozaszlakowej (link TUTAJ),
a potem zapraszam na bardzo miłą przechadzkę poprzez teren, który nazwałem technicznie lewobrzeżnymi wrotami Wiseł.

źródło mapy: www.mapa-turystyczna.pl, czerwona przerywana linia naniesiona przeze mnie.

Startujemy za tym mostem, według strzałeczek.
Musimy minąć jeszcze wylot ul. Cichej do Wiślańskiej,

ale nie dochodzimy, ani do przejazdu kolejowego, ani do ul. Gahura,
 

...tylko czmychamy niepostrzeżenie w krzaki wg tych dizajnerskich szczałeczek!

~~~
DROBNY PS
Trasę można zacząć opcjonalnie z "drugiej strony",
czyli na stacji PKP Wisła Obłaziec 
i przechodząc wylot ul. Gahura do Ustrońskiej dojdzie się tutaj w 30 sekund.
KONIEC PSa
~~~

Krzaczyska z czasem przybiorą formę bardziej leśną, bez jakiejś wyraźnej regularności, 
nie będzie tam też specjalnie żadnych dróg.

Zapytacie zatem, jak się tam nie pogubić?
Powiem, że musicie się kierować wg jednej prostej zasady:

Idziecie tylko w górę! A jeśli teren nie wznosi się wyraźnie, to należy iść grzbietem. 
Nie schodzić w żadną z dolin (po jednej Jawornik, po drugiej Gahura).


Po jakimś czasie teren zacznie przybierać formę
bardziej kształtnego grzbietu,

 A że grzbiet ten się na pewnym odcinku mocno zwęża, 
więc również zwierzęta leśne lubią tam chadzać, 
co widać po coraz wyraźniejszej wydeptanej ścieżynce.

Zresztą proszę zobaczyć w to błotko:
Świeżo ktoś tędy spacerował.
I powiem w tajemnicy, że mieliśmy bardzo miłe bliskie spotkanie,
 ale ów towarzysz nie chciał abym go sfotografował... 
Więc nie publikuję tutaj jego wizerunku,
ani też towarzyszących mu łań.

Ale, żeby nie było, że tylko chaszcze i zwierzęta!
Czasem są też ładne widoczki, choć na razie póki co dosyć nieliczne.
PS. O tym domku jeszcze kiedyś wspomnę,
ale już chyba nie w tym roku.

Jakiś czas również po lewej ciągnie się ogrodzenie (zdj. poniżej).
W pewnym momencie następuje coś na zasadzie małego siodła, tzn. grzbiet nagle troszkę się obniża, 
a potem znów pnie się w górę, ale następuje dosyć wyraźna zmiana...
...w morfologii terenu.
Tzn. teren staje się dosyć mocno "skalisty"
 I siłą rzeczy idzie się "troszkę" gorzej,
Chociaż niektóre "kamyczki" są bardzo ładnie wkomponowane w runo.

Grzybki też nie przejmują się kamieniastym towarzystwem,


...ale ja owszem
więc zarządzam śniadanie:


A do powyższego "komercyjnego" zestawu
dorzuciłem leśne drugie danie, które leżało w dużej liczbie dookoła.


Czyli garść pysznej i pożywnej bukwii (dziki coś o tym wiedzą)


Oczywiście w przerwie śniadaniowej
nie omieszkałem podziwiać piękna Wisły
dozowanego w małych ilościach między koronami drzew.


Oraz ciekawych kształtów kamyków

Ale w związku z tym, że Wiślanie mówią:
"ni ma sie co zasrować". Ruszyłem z kopyta dalej.

Oczywiście czasem las był "gruby", czasem wręcz odwrotnie, 
tzn zdarzał się tak zwany młodnik, ale nigdzie nie trzeba było się czołgać. 
Należy tylko nadal pamiętać o zasadzie:
ani w dół, ani w bok, tylko w górę!


...I w nagrodę za wytrwałość, nagle i niespodziewanie pojawia się leśna droga, która zaprowadzi nas na Krzywy (646mnpm), 
a no właśnie, przecież nie wspomniałem wcześniej, że pierwszą (i główną) górką do zdobycia dzisiaj będzie właśnie Krzywy. 
Nazwa ta jest zarazem nazwą przysiółka zlokalizowanego tamże w okolicy tej góry.


Dróżka ładnie nas prowadzi do celu.


Nadal usilnie powtarzam, że nie skręcamy w bok (czyli w dół),
nawet jeśli dróżka by nas tak zwodziła jak na fotografii poniżej.


No i dotarliśmy na Krzywy!
Co w nim takiego wyjątkowego? Dwie rzeczy.
Pierwsza oczywista, czyli bardzo ładna perspektywa w kierunku Centrum Wisły. 
Choć ja bym się skupił na czymś innym, ale jeszcze jedno muszę dodać:

To tutaj fotografował się pan Jan Poloczek w 2010 roku w stroju góralskim, 
przed (jak się potem okazało) wygranymi wyborami samorządowymi. 
Można go jeszcze zobaczyć TUTAJ.
Ale to była tylko dygresja.
Zatem po co Was tutaj przytaszczyłem?


Jałowce, ludzie jałowce!!!!


Krzywy jest jednym z ostatnich miejsc w Wiśle, 
gdzie tak pięknie rosną i owocują te właśnie klimatyczne iglaczki.


Dlatego też to właśnie im poświęciłem frontalną fotografię!


I dlatego też tutaj umieszczam parę jałowcowych fotografii, 
wiedząc że może zakrawać to na monotematyczność.


Kto jeszcze tam nie był, lub dawno nie był, 
powinien się wybrać i spędzić w tym miejscu trochę czasu, aby poczuć klimat! 
Może nawet jakiś mini nocleg w śpiworku pod jałowcem?
Chyba, że gazda was przegoni :))

Ale nam już trzeba iść dalej.
Nadal jak woły idziemy wg zasady, czyli dalej grzbietem.
Mijamy ostatnie JAŁOWCE i znikamy w lesie, ale bez stresu - dróżka jest.


Czasem tylko trzeba przekroczyć granicę czyichś działek...


I znów kolejna polanka, 
choć jeśli chodzi o ścisłość - jest to nadal ta sama polana,
ale idąc grzbietem nie da się ominąć fragmentów leśnych
i w związku z tym ma się złudzenie nieciągłości polan.


 W zasadzie grzbiet Krzywego ciągnie się dosyć długo
 i prawie niepostrzeżenie przechodzi w inną górę 
Polenicę (642mnpm), ale o niej za chwilkę.

 Jeszcze trochę oglądania jesiennych pejzaży i...


...i znów dajemy nura w las tutaj po lewej stronie tego ogrodzenia.
Jest tam dyskretna (wydeptana głównie chyba przez zwierzynę) ścieżka, ale jak by zniknęła...
(już to chyba mówiłem) idziemy grzbietem.


Ostatnie spojrzenie na łąko-pastwiska


I jesteśmy na "kultowej" Polenicy.


To "kultowe" użyłem trochę ironicznie, bo szczyt ten nie jest nawet zaznaczony na wszystkich mapach, 
ale, że seria "Wisły pozaszlakowej" z definicji jest mocno alternatywna, 
więc poniżej publikuję moją "dumną" pozę w tym autoportrecie 
zrobionym specjalnie na okazję zdobycia tego GRÓNIA :)

~~~
uwaga, uwaga
w tym miejscu przestaje obowiązywać zasada:
"byle nie w dół",
bo właśnie tutaj zaczynamy iść w dół.
Oczywiście według bieżących wytycznych.
~~~
Schodząc ze szczytu (w kierunku lekko zachodnim)
natrafiamy na miłą dróżkę i nią się kierujemy 
wchodząc już powoli na tereny doliny Jawornika.


...idziemy...


...podziwiamy...


...idziemy i podziwiamy...



i dochodzimy do ... MIEJSCA DECYZJI...


...przed tym domem możemy skręcić w lewo wg widocznej na zdjęciu dróżki,
lub iść dosyć stanowczo w prawo.


Czym każda decyzja będzie skutkować?
"Lewo" doprowadzi Was... poniżej o tym będzie,
"Prawo" będzie skutkowało wyjściem na rozległe polany 
w okolicy dolnej części ul. Wańkowskiej.
Ja poszedłem w lewo i po chwili dostrzegam pierwsze zabudowania. 
Patrząc z innej perspektywy można powiedzieć, że jest to ostatni dom na ul. Brzozowej.

... a tak właściwie, ta górna część ul. Brzozowej nosi przysiółkowe miano 
"NA KOSZORKI", co widać na zdjęciu poniżej.


...Jeśliby ktoś wybrał tę opcję, niech może zejdzie do końca ul. Brzozową.
Ja wykonałem dosyć skomplikowane meandry, których nie potrafię "opisać wirtualnie" 
i znalazłem się w "dorzeczu potoczka" płynącego potem wzdłuż ul. Świerkowej.

...są to bardzo ciekawe tereny, ale nie czas i miejsce o tym teraz pisać.

W zależności od tego jak żeśmy sobie poszli, 
proponuję się spotkać w miejscu kolizji ul. Leśnej z ul. Jawornik czyli tutaj

...bo chcę was zabrać jeszcze na jedną górę, 
którą zakwalifikowałem do LWW czyli Lewobrzeżnych Wrót Wiseł

Idziemy stanowczo w górę ul. Leśnej,
jedyne dylematyczne miejsce może być tutaj,
więc już tłumaczę, że należy skręcić w lewo.


Idziemy tak długo w górę wspomnianej wcześniej ulicy, 
aż po jej prawej stronie zobaczymy TAKIE zabudowania.

Jeśli już je zobaczymy, to wiedzmy, że COŚ się dzieje, 
a dokładniej powinno się dziać.
A tym CZYMŚ jest uważne przeanalizowanie terenu po LEWEJ stronie ulicy 
i znalezienie TAKIEGO miejsca. 

...To miejsce jest idealnym "2w1", 
bo można odpocząć na tej ławeczce, 
a potem pójść tą dróżką w lewo, poniżej ławeczki, a powyżej tej okazałej jodły.

Dróżka ta przeprowadzi nas przez potok
i po ostrej zmianie kierunku idziemy wprost w objęcia CZAJKI!


...oczywiście nie tak od razu,


...troszkę trzeba podejść, ale miło się idzie.


...aż tu nagle!
Nic innego jak siodło Czajki z bardzo ładną polanką.
I znów takie idealne miejsce do odpoczynku pod tym lasem w słoneczku.
Normalnie, dzisiaj już nie nabiję wielu kilometrów,
ale przecież to nie wyścigi, czyż nie ?


oczywiście muszę wspomnieć, że w tym miejscu niebezpiecznie zbliżamy się 
do pewnego zielonego szlaku, o którym pisałem TUTAJ, ale zakładam, 
że przez to dzisiejsza trasa nie utraciła znamion pozaszlakowej.


Dwa zdjęcia wstecz, zapomniałem dodać, 
że po wyjściu na tę polankę (siodło), skręcamy w lewo...


...i idziemy w kierunku szczytu 
wchodząc do pięknego i dorodnego lasu.


...i proszę... 
dosyć szybko jesteśmy już na szczycie Czajki,
ale, żeby nie zanudzać Szanownych Czytelników,
kolejnym pozowanym autoportretem na szczycie,
fotografuję widok wertykalny z Czajki.


...po czym schodzę w nieznanym kierunku...
-że co?-
Nie, proszę się nie martwić, to jedyna droga w masywie tego szczytu...


Dodam nieśmiało, że otoczenie jest bardzo ładne !
Szczerze polecam Czajkowe klimaty!


...opis jak wyżej...


i tak powoli, acz nieubłagalnie dochodzimy do tego paśnika.


tuż obok zaczyna się rozległa polana w okolicy Osiedla Zdejszy.

stąd również ładnie widać centrum Wisły


...skrajem polany, schodzimy w dół...


...zerkając co chwila na Wisłę,


...ewentualnie na maszeny, zaparkowane tutaj właśnie.

Ten słup może oznaczać tylko jedno!
Musimy się pożegnać...
Obok niego zejdziecie gładko na asfalt ulicy Os. Zdejszy,
idąc w dół dojdziecie Państwo na ul. Lipową,
a nią na PKS, PKP lub 
(jeśli ktoś jeszcze pamięta skąd zaczynaliśmy naszą przygodę z Wrotami Wiseł) 
na Biedronkowy parking...

~~~
Bardzo, ale to bardzo dziękuję za wspólnie spędzony czas.
Jeśli ktoś się zainspirował i przeszedł tę trasę lub ją jakoś zmodyfikował na swój sposób - niech da znać. Pozdrawiam.

~~~
Wszystkie pozostałe odcinki Wisły Pozaszlakowej
można znależć zestawione
TUTAJ

2 komentarze:

  1. Nawet ciekawa trasa, ale nie wiem czy bym się odważył na nią wyruszyć ? 😗😉☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kris, już panu to kiedyś mówiłem - przecież mogę pana wesprzeć towarzystwem i razem damy radę ! A jeśli nie to i tak zachęcam udać się na Krzywy bardziej konwencjonalnymi metodami, np od strony Jawornika ulicą Wańkowską na os. Bucznik.
      Pozdrawiam.

      Usuń