poniedziałek, 13 czerwca 2016

Wisła pozaszlakowa vol1 GŁÓMBIARNIA

Wisła (jak również cały Beskid Śląski) 
jest opleciona dosyć gęsto szlakami turystycznymi i innymi oznakowanymi trasami 
(ścieżki spacerowe, rowerowe, szlak Habsburgów, etc.). 
Są jednak miejsca nieoznakowane, odosobnione i warte polecenia "koneserom", 
bądź osobom lubiącym po prostu ciszę i spokój. 
Już dawno nosiłem się z zamiarem opisania kilku takich tras, no i stało się... 
Proszę Państwa! Zapraszam na miły spacer. 
Pierwszy z cyklu "WISŁA POZASZLAKOWA". 
Opiszę go poniżej pokrótce.

Jeśli spojrzymy na mapę turystyczną Wisły, a dokładniej na obszar pomiędzy Białą i Czarną Wisełką, to zauważymy tam frapującą białą (przepraszam) zieloną plamę! Centralną częścią tego obszaru wyznacza grzbiet tak zwanej GŁÓMBIARNI. Spędziłem tam wiele godzin mojego życia i dlatego też z czystym sumieniem mogę polecić te tereny każdemu kochającemu Beskidy Turyście. Poniżej zamieszczam pewną propozycję trasy, którą stopniowo będę opisywał. Oczywiście jest to swego rodzaju "szkielet" i można (trzeba) go modyfikować według własnych upodobań.
źródło tła: www.mapa-turystyczna.pl
Zaznaczyłem na mapce cztery strategiczne punkty, gdzie: 
A-start "pozaszlakowości", 
B i C doskonałe miejsca do modyfikacji trasy, wspomnę o tym we właściwym czasie, 
D-koniec trasy, czyli docieramy na powrót do niebieskiego szlaku. 
Oczywiście trasę tę można przejść w przeciwnym kierunku, 
jednak opis będzie uwzględniał kierunek zgodny z abecadłem. 
~~~
[KOMENTARZ Z VIII.2016]
PIERWSZA CZĘŚĆ ODCINKA C-D
NIECO SIĘ ZMIENIŁA.
TRWAJĄ TAM ROBOTY NAD NOWĄ SPYCHACZÓWKĄ.
PROSZĘ SIĘ MIEĆ NA BACZNOŚCI]
~~~ 
Zanim jednak znajdziemy się przy oficjalnym starcie, czyli puncie A, 
proponuję zacząć na parkingu w Wiśle Czarne, przy remizie strażackiej.


Jeśli ktoś jest "zmotoryzowany" to po zakończeniu trasy, łatwo dojdzie tutaj do samochodu. 
Pozostałe osoby mogą za to w punktach B i/lub C puścić wodze fantazji i pójść sobie w inną stronę. 
Oczywiście z parkingu udajemy się niebieskim szlakiem w kierunku Baraniej Góry. 
Ruszamy dziarsko w górę Białej Wisełki, słoneczko, asfalcik i pełen mejnstrim. 
Ale proszę się nie martwić i mieć się na baczności, ponieważ to nie potrwa długo!!

No i stało się. Dochodząc do tego mostu zaczynamy trasę według strzałki.

Jak ktoś nie jest pewien czy to jest akurat ten most, może się upewnić w prosty sposób.
Z mostu widzimy taką klimatyczną kolybę.

Oczywiście upewnić się można zbliżając na zdjęciu z mostem treść tabliczek z nazwami, 
ale skoro trasa ma nosić znamiona alternatywności, to obstaję przy szukaniu kolyby w krzokach!

Mając już tę błogą pewność, że idziemy właściwą droga we właściwą stronę, 
zaczynamy się delektować trasą. 
Póki co asfaltową, ale za to w miłych okolicznościach przyrody. 
Powolutku (tzn. kumalutku) pniemy się w górę.


Kolejny dylemat? Gdzie tam!
Po prostu NIE skręcamy w lewo na Os. Równe, tylko idziemy dalej wg strzałeczki !

Troszkę dalej NIE skręcamy (także) w prawo na Os. Bobrów tylko uparcie w górę! 

 No teraz można skręcić wg strzałeczki.
Skąd wiemy, że akurat tutaj skręcić? No bo innego takiego skrętu w okolicy nie ma. 
Poza tym jak widać na zdjęciu, jeśli nie skręcimy to zaczną się płyty "jumbo", a to znaczy, że źle idziemy. 
Inaczej nie potrafię już tego wyjaśnić.

Po skręcie, trzymamy się "drogi głównej". 
Będzie miała ona kilka zakrętów, ale ciągle wytrwale wznosi się coraz bardziej npm.

W końcu jakiś widoczek. No tylko nie jakiś! Ale Cieńków we własnej osobie. 
Widok taki poniżej naszej trasy oznacza, że ostatecznie mijamy "górą" Os. Równe 
...i wkraczamy IN TU DE ŁAJLD!! 
Jes jes jes !!!

 Niech nas nie mylą jakieś boczne drogi w lewo.
 My stanowczo idziemy cały czas lekko ku górze.

Opis analogiczny jak wyżej.

Droga dyskretnie, acz stanowczo zamienia swój charakter 
z quasi-bitumicznej coraz szutrowo-leśny.

 Zieleń tych terenów potrafi powalić na łopatki.



Skrzypo_Vita ;)

Uwaga! ten mech ostrzega! 
Zbliżamy się do skrzyżowania arterii, czyli do punktu B !!!

Wyszliśmy stamtąd i kierujemy się tam !
Jesteśmy na tzw GŁÓWNEJ SPYCHACZÓWIE WIŚLAŃSKIEJ.

Tutaj można rozważyć pewne alternatywy:
Zamiast skręcając ostro w prawo, możemy podążyć tą dróżką w górę (alternatywa1). 
W ten sposób dojdziemy do niebieskiego szlaku tuż pod Baranią Górą. 
Alernatywa2 brzmi skręcić w lewo i dojść spychaczówą do Przełęczy Salmopolskiej. 

Jeśli jednak ktoś chce iść dalej wg tej sztampy (tzn w pkcie "B" ostro w prawo i dalej spychaczówą), 
to po niedługim dreptaniu (i delektowaniu się widokami) tą drogą dojdzie do punktu C, 
czyli do dosyć zdecydowanego zakrętu tej drogi w lewo, z jednoczesnym skrzyżowaniem w prawo. 
I w "to" prawo zapraszam. 
Jeśli ktoś przeoczy ten skręt to po jakimś czasie wyląduje w okolicach schroniska na Przysłopiu. 
I też mu się krzywda nie stanie! 
Ale wracając do trasy: zerkając wstecz na tym zakręcie: 


Lub też stojąc w punkcie załamania strzałki z poprzedniego zdjęcia 
i patrząc nieco w lewo zgodnie z kierunkiem marszu:

Skręcamy w prawo ze spychaczówy w pkcie "C" wchodzimy na malownicze pasmo Głómbiarni. 
Póki co idzie się leśną dróżką takiego kalibru jak na zdjęciach poniżej, 
ale coś mi się wydaje, że ten stan nie potrwa długo, 
bo już wzdłuż tej trasy ponabijano "patyczki osprejowane na pomarańczowo", a to nie wróży dobrze.
Idziemy, podziwiamy...
...podziwiamy, idziemy
otoczenie zmienia się, nie jest monotonnie...
w zasadzie, to tutaj nie ma gdzie zabłądzić, ale machnąłem strzałkę na wszelki wypadek. 
Zasada główna - trzymać się grzbietu, nie zbaczać w dół, tzn. na lewo, ani prawo.
Kiedy już Głómbiarnia zacznie powoli obniżać swój grzbiecik, 
znaczy to, że zbliżamy się w rejon tzw. Kozich Wyrchów
Zieleń i piękno tych terenów nie wymagają zbytniej promocji.




Po jakimś czasie ścieżka zaczyna coraz bardziej schodzić w dół.
Patrząc za siebie: nigdzie nie skręcamy, idziemy główną drogą, mniej więcej w stałym kierunku.
Dochodzimy do polany Czuplańskiej. 
Jest to dosyć charakterystyczne miejsce, skąd widać jez. Czerniańskie, zameczek prezydencki, etc. 
Dobre miejsce do odpoczynku i kontemplacji. Jednak proszę się zbytnio nie zamyślać. 
Należy kierować się drogą po prawej stronie polany. 
Tutaj oczywiście pokazałem ujęcie "wstecz przez ramię"
Obchodząc Czupel (czerniański)...
i patrząc jeszcze raz wstecz...
...idziemy ścieżką cały czas "w dół". Nigdzie nie skręcamy!
Jak dobrze pójdziemy, to za chwilkę, za lasem, po prawej stronie ukaże nam się kolejna polana:
KEMPIANKA.

KEMPIANKA'S BEAUTY 
BUK SIĘ SUSZY

Zasada "nigdzie nie skręcamy" nadal obowiązuje i jeśli się jej będziemy trzymać, 
to za chwilkę kolejna polana, tym razem po lewej 
- z widokiem na Cieńków- jesteśmy na GRÓNIKU.
Nie mylić GRÓNIKA z GRÓNICZKE !!
Na Gróniku trzeba się mieć na baczności.
Za garażem skręcamy w prawo, jak zaznaczono poniżej!

Tak, to jest ta ścieżka.


Po wejściu do lasu, też nie jest ona zbyt widoczna, ale to chyba nie jest problem?


Potem las staje się taki trochę mniej ciekawy, można troszkę się pogubić, 
ale przede wszystkim trzymamy się zasady - iść w dół!


Za chwilkę będziemy u celu, czyli w (punkcie) "D"


Jak się nam uda jednak nie stracić z oczu tej właściwej ścieżki, 
to powinniśmy wyjść "z podporządkowanej na główną" jak na zdjęciu poniżej.


Dowodem na niezgubienie się, jest polanka po prawej z takó wysiodkó 
oczywiście tutaj jest po lewej bo foto zrobiono patrząc za siebie ;)

Potem jeszcze kawałek coraz główniejszą drogą. 
Zaczyna się pojawiać (znów) Cieńków.

Ostatni skręt i...

...Ten most oznacza, że jesteśmy w pkcie "D"

A to oznacza, że ja państwu już dziękuję.

Za mostem w prawo niebieskim szlakiem, 
kawałek dalej, czeka samochód przy remizie, 
jeśli ktoś oczywiście go tam zostawił.
Pozdrawiam.












8 komentarzy:

  1. Trochę mnie ten punkt D niepokoi, w sensie żeby się nie okazało, że jestem w D bardziej potocznie rozumianym ;)) Oczywiście, kiedy się coś zna, to jest proste, ale tutaj to zejście za garażem i potem ledwo ślad w lesie... no nie wiem. Ale nie da się zaprzeczyć że okolica ładna. Jeszcze tylko jedna kwestia. Czy gdzieś tam po drodze ktoś nie poszczuje mnie psem że mu chodzę po jego łące?

    Swoją drogą mam teraz przed oczami ludzi, a jest ich sporo, co mnie nieco dziwi, których kierując do biura powiedzmy xyz na piętrze trzecim ze schodów w prawo widzę za chwilę maszerujących na piętrze drugim w lewo z uśmiechem na twarzy :)) W górach większość przyjezdnych jest chyba taka jak oni, z niżej podpisanym łącznie. Jedyne wyjście - kupić tablet i zabrać tego posta ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem, że się ma interneta ;) Niemniej, brakuje mi szlaku z Białej Wisełki na Przysłop. Podobną drogą schodzilem spod schroniska, a śniegi były obfite - toteż nie jestem pewien, którą drogą zszedłem?

      Usuń
  2. Proszę się niczym nie martwić. Trasa posiada moją gwarancję bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o ten "dyskretny" skrót poprzez łąkę - kiedyś był większy, za czasów jak dzieci chodziły pieszo do szkoły. Teraz już niestety motoryzacja prowadzi do zanikania skrótów. Ale przejście jest oficjalne i nikt się nie będzie gniewał. Tabletu też myślę nie trzeba kupować - wystarczy wydrukować sobie kilka newralgicznych punktów i już po sprawie. A tak między nami - na tej trasie nie da się zgubić - jeśli ktoś straci orientację, musi po prostu iść " w dół" i zawsze dojdzie do "centrum". Pozdrawiam i zachęcam do zainspirowania się... mimo obaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech no tylko znów będzie tak z 21 stopni (albo mniej - jeszcze lepiej!), to zaraz gdzieś podeptam, przy tych temperaturach jakie są teraz nie mam siły. A takie "wżarcie się" w Baranią od prawie że dziewiczej strony bardzo mi się podoba.

      Usuń
  3. Ile to czasowo by wyszło, gdyby tak uwzględnić czas od doliny Białej Wisełki, czyli od punktu A do schroniska na Przysłopie?
    Podoba mi się ta trasa. Przypory zawsze były dla mnie tajemnicze :)
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję dobrej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurczę...
    trudno mi zawsze to oszacować, bo nigdy nie chodzę z "zegarkiem w ręku", ale myślę że 3 godziny to taki czas w którym spokojnie się tą trasę przejdzie łącznie z podziwianiem widoków i krótką przerwą śniadaniową. Należy tylko pamiętać, że aby dojść na Przysłop należy w punkcie C IŚĆ DALEJ tzw spychaczówką, a nie skręcać wg wytycznych !! Druga sprawa jest taka, że ta droga nie doprowadzi nas stricte pod drzwi schroniska, i dobrze byłoby mieć troszeczkę wyczucia kiedy skręcić, albo korygować swe położenie z mapą. PS. Planuję również kiedyś detalicznie opisać tzw. SPYCHACZÓWĘ od Przeł. Salmopolskiej do Przysłopia, ale póki co inne rzeczy są na kolejce. Może zrobię to zimową aurą przy biegówkowym wspomaganiu... hmmm kusząca sprawa. Ale wtedy znów Portier będzie mi narzekał, że nie lubi śniegu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, trasa bardziej przyjazna z Fojtuli niż przez Cienków, Gawlas i Zielony Kopiec.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, trasa bardziej przyjazna z Fojtuli niż przez Cienków, Gawlas i Zielony Kopiec.

    OdpowiedzUsuń